Zrób sobie bukiet z liści. DIY



Bo kiedy tak człowiek się zatraca w marzeniach po podróży, motywacja do działania spada poniżej normy. Niby głowa pełna pomysłów, kubki smakowe szaleją, chcąc znów spróbować czegoś wyjątkowego, a ciało jakoś tak się buntuje. Niby chcesz coś zrobić, ale jakoś tak nie wychodzi.
Natłok obowiązków życia codziennego demotywuje. Chcesz zrobić makaron z krewetkami w sosie pomidorowym, a ciachasz na szybko jajko sadzone z ziemniakami. Masz niby pomysł na bukiet z liści, ale kiedy przychodzi godzina 20:00 marzysz o łóżku i ciepłej pościeli. Liście, które nazbieraliście rano dziecko zabiera następnego dnia do szkoły. Czyli nici z twojego bukietu, posta i inspiracji.
Tak mija wrzesień i połowa października. Chwile na wykonanie bukietu z liści zamieniamy na spacer po lesie, grzyby, albo książkę. Przychodzi jednak taka chwila, kiedy... . Zaczyna mi latać przysłowiowa śrubka. Mam tak, że im bardziej odpycham moje twórcze pomysły, tym bardziej czuje się przygnębiona, że nie mogę się nimi zająć. Kiedy mam głowę pełną pomysłów przychodzi taki moment, że muszę rzucić wszystko i upuścić wodzę fantazji i coś z tym zrobić. Podobnie jest z biegaczami. Pojawia się taki dzień, że nie mogą zrobić niczego, póki nie przebiegną chociażby 5 kilometrów. Rozumiem to!
Dlatego dzisiaj zaczęłam dzień bardzo artystycznie. Od prania i prasowania, szybkiego śniadania i sprzątania ;). Uwielbiam oczyszczać przestrzeń, to właśnie dzięki temu zabiegowi mogę tworzyć nowe rzeczy.
Taką jesień jak w ostatnim tygodniu mogę kochać szczerze. I chociaż Malta będzie się pojawiać w przepisach kulinarnych i różnych inspiracjach w przyszłości, dzisiaj będzie Polska złota jesień.
Pamiątki z wakacji będą inspiracją dla nowych dekoracji i postów niebawem.



BUKIET Z LIŚCI DIY. Jak zrobić znajdziecie na moim funpage fb klik oraz instagramie klik.




Wczorajsze popołudnie i wieczór spędziłam na gotowaniu. Kuchnia to moje miejsce na ziemi. Jeżeli ktoś chce się ze mną zobaczyć musi mi towarzyszyć w moich kulinarnych, bezglutenowych wyzwaniach. ( Nikt do tej pory nie narzekał ;). ) Dlatego staram się aby to miejsce, w którym przyjmuję moich gości zachęcało do miłego biesiadowania. Bukiet z liści musiał się znaleźć właśnie tu na kuchennym stole. Do salonu też się nada.
Możecie również polać liście naturalnym olejkiem lawendowym i zanieść go do sypialni, co zapewni Wam spokojną noc.



Hmmmm... chyba muszę dozbierać liści.

3 majcie się!

Kasia.

Czytaj dalej

Malta. Co warto zobaczyć? Część III



Dzisiaj w ten jesienny, wietrzny dzień zabiorę Was na małą wycieczkę. Co warto zobaczyć na Malcie?
Uświadamiam sobie, że to świetna sprawa w takie poranki jak ten wspominać miejsca rozgrzane słońcem. Kiedyś zastanawiałam się jak to jest żyć od wakacji do wakacji. I czy to ma sens? Myślę, że ma. Nie chodzi mi tylko o ciepłe kraje, ale o sam fakt podróżowania. Warto mieć co wspominać. Warto otworzyć książkę w jesienny, deszczowy dzień z zakładką ze zdjęciami z podróży. To wspaniałe móc na coś czekać. Mieć motywację do działania.
Nawet miesiąc po podróży w mojej kuchni inspirują mnie smaki Malty. Miesiąc po podróży wspominam piękne widoki, kiedy za oknem pada deszcz.
Ta jesień i zima nie będzie straszna właśnie dzięki wspomnieniom. Do tego witamina D3, Kinnie (klik) ze sklepu z kuchnią świata i jakoś przeżyję jesień i zimę. W sumie to jeszcze cztery miesiące i będzie przedwiośnie ;D.
Wróćmy może do tematu.

Co warto zobaczyć na Malcie?

Malta - kraj, gdzie (pod względem ludności) największe miasto jest mniejsze od Kluczborka.
To kraj po za czasem. Życie w nim toczy się swoim rytmem. Niewielki bo o powierzchni Krakowa kraj wzbudził w moim sercu wiele emocji.

Na dobry początek VALETTA - stolica Malty.




























Warto przespacerować się wzdłuż głównej arterii w kierunku fortu św. Elma. Zróbcie to jak najwcześniej, kiedy nie jest jeszcze bardzo oblegana przez turystów. Możecie wypić pyszną kawę, a nawet zjeść śniadanie, póki słońce nie praży w kark. Nam w dniu zwiedzania dopisało szczęście. Było pochmurno i nawet spadło jakieś sto kropli deszczu.

Warte obejrzenia są OGRODY BARRAKKA położone na murach obronnych.

Koniecznie każdy powinien odwiedzić Katedrę św. Jana. Możecie to zrobić w samo południe, aby schronić się nieco przed słońcem. Jest to imponujące wnętrze jednego z najpiękniejszych europejskich kościołów. Kiedy czytałam o tej katedrze nie byłam świadoma tego jaka jest piękna. Z zewnątrz wygląda zwyczajnie i niepozornie. Nawet przez chwilę zastanawialiśmy się czy, aby na pewno warto do niej wejść. Teraz wiem, że to obowiązkowy punkt wycieczki w Valettcie. Warto odwiedzić katedrę także po to, by zobaczyć jedyny obraz podpisany przez Caravaggia. Piękny! Nie da się opisać i oddać wyjątkowości tego obrazu. Nie można robić zdjęć dlatego musicie pojechać i zobaczyć go na własne oczy.

Nam te trzy punkty do zwiedzania zajęły cały dzień. Możecie jednak zorganizować sobie czas inaczej i odwiedzić jeszcze np:

PAŁAC WIELKICH MISTRZÓW
TEATR MANOELA
PLAC REPUBLIKI
NARODOWE MUZEUM ARCHEOLOGICZNE
NARODOWE MUZEUM SZTUK PIĘKNYCH

My pozostawiamy to na czas następnej podróży.

BŁĘKITNA GROTA I HAGAR QIM, MNAJDRA - RUINY NEOLITYCZNE


Podobno południowe wybrzeże Malty należy do najbardziej niedostępnych. To prawda. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze idąc promenadą wzdłuż wybrzeża. Bardzo strome zbocza bez możliwości zejścia do wody. Jedynym miejscem jest Wied iż-Żurrieg niewielka przystań, z której przewozi się turystów do Błękitnej Groty. Kiedyś służyła głównie do połowów. To jedyny punkt gdzie można zejść do morza.
Jaskinia Błękitnej Groty ma 30m wysokości i 90m obwodu. Jej głębiny są niesamowicie niebieskie. Ten błękit zapiera dech w piersiach.





 Droga pomiędzy Blue Grotto, a Hagar Qim.

Można z Blue Grotto do Hagar Qim podjechać autobusem. Jednak gdybyśmy to zrobili ominęły by nas te piękne widoki ze zdjęć. Na Malcie zapas wody w plecaku i kapelusz to obowiązkowe rzeczy do spakowania przy wyjściu. Woda z dodatkiem lokalnej limetki orzeźwi w gorących promieniach słońca.








Nieco dalej od Blue Grotto znajdują się ruiny Hagar Qim. To ruiny świątyni pochodzącej z epoki brązu, zbudowanej ok. 2700 r. p.n.e. Świątynia zachwyca i jednocześnie intryguje swoim rozmiarem i umiejętnościami ówczesnych budowniczych. W jaki sposób ludzie mogli przesunąć, postawić 7 metrowe głazy ważące ponad 20 ton? To coś niewyobrażalnego. Ołtarze, stoły ofiarne, dekory i sam kunszt wykonania warto zobaczyć na własne oczy. Polecam!
Kilkadziesiąt metrów niżej w tym samym kompleksie jest kolejna świątynia MNAJDRA.
W samym muzeum można się dowiedzieć o technikach budowy tych świątyń, dotknąć miniaturowych modeli, które przedstawiają pracę tamtejszych ludzi, obejrzeć film multimedialny 4D (trailer klik) i zbudować ze swoimi dziećmi świątynie Hagar Qim z papierowych klocków.

W 1992 r. kompleks Hagar Qim wpisano na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Więcej o świątyniach megalitycznych na Malcie dowiecie się tutaj klik.






MNAJDRA





MDINA Silent City, KATAKUMBY.


Mdina widziana z wielu kilometrów, usytuowana w najwyższym punkcie Malty. Otoczona murami, ponadczasowa, kameralna miejscowość, której warto poświęcić co najmniej pół dnia. Spacery w nostalgicznym nastroju w zaciemnionych uliczkach są przyjemne, aż nie chce się stamtąd wychodzić. Jest nazywana miastem ciszy - poza nielicznymi wyjątkami wyłączona jest z ruchu kołowego - nie jeżdżą tam prawie w ogóle samochody.
Mdina jest do dzisiaj zamieszkiwana i toczy się w niej zwykłe życie. Z jej murów można zobaczyć całą Maltę dzięki czemu możemy sobie uświadomić jakich niewielkich jest rozmiarów. Okolice Mdiny, te po za murami to Rabat czyli przedmieścia.
Prawo rzymskie zabraniało chować zmarłych wewnątrz miasta dlatego powstały katakumby, które są największą atrakcją turystyczną Rabatu. Są ulokowane w miejscu, gdzie zgodnie z legendą miała mieścić się grota w której przez trzy miesiące przebywał św. Paweł. W labiryncie podziemnych grobowców pochowano ok. tysiąca ciał. Wąskie korytarze pod powierzchnią ziemi robią wrażenie i działają na wyobraźnię. Człowiek czuje się nieswojo, jest lekko podenerwowany i wyjątkowo poważny. Czasem brakowało mi tchu.
W katakumbach mieści się grota św. Pawła, stała się ona miejscem chrześcijańskiego kultu. Była odwiedzana przez Jana Pawła II w 1990 r. oraz Benedykta XVI dokładnie 20 lat później.
Polecam zobaczyć, poczytać więcej na ten temat. Te kilka słów to tylko zachęta dla tych, którzy planują tam podróż.







RABAT



KATAKUMBY






BUGGIBA I QAWRA

Przy zatoce św. Pawła, gdzie wg. Pisma Świętego rozbił się apostoł, znajdują się: Qawra, Buggiba, Saint Paul's Bay i Xemxija. Te miejscowości jakby są zrośnięte ze sobą w jedno ciało, które daje turystom wszystkiego czego sobie zapragną.
W St. Paul's Bay polecam pojechać do Oceanarium - Narodowego Akwarium Malty.
Budynek jest bardzo charakterystyczny idąc wybrzeżem od Buggibby w stronę Qawry dojdziecie do niego bez większych przeszkód. Ciągnie się tam piękna promenada wzdłuż, której można podziwiać widoki wybrzeża.
W oceanarium zobaczycie np. koniki morskie, płaszczki i rekiny. Są również sale z replikami podwodnych znalezisk jak np. kawałek kotwicy statku, który rozbił się niedaleko wyspy. Podobno to tym statkiem płynął Paweł Apostoł.
Jeżeli chcecie się dowiedzieć dlaczego na Malcie nie ma żmij przeczytajcie fragment Pisma Świętego (Dz, 28, 3-6). Legenda głosi, że to właśnie od tego czasu węże na Malcie przestały być jadowite.
W jednej z sal zobaczycie pomnik Jezusa, który podobno na prawdę znajduje się w wodach Malty i jest atrakcją dla nurków.








(Zdjęcia są  wykonane aparatem fotograficznym oraz telefonem.  Wszystkie są  moją własnością. )

To tylko część tego co można zobaczyć na Malcie. Pisząc dla Was te posty, łapię się na tym ile jeszcze chciałabym zobaczyć. Czytając różne ciekawostki ukazują się w mojej pamięci obrazy, które widziałam, ale również niedosyt tego co mnie ominęło. Myślę, że będziemy musieli tam wrócić i dokończyć naszą podróż, bo czuję tęsknotę za tym turkusowo - błękitnym wybrzeżem.

To tyle na dzisiaj. Jeszcze trochę i dobrniemy do końca wędrówki po Malcie. Zaczytajcie się na chwilę. Z dobrą herbatą, ciastkiem i dobrym nastrojem zostawiam Was do następnego razu.

3 majcie się.
Kasia.

Malta część I klik
Malta część II klik


Czytaj dalej